środa, 2 sierpnia 2017

Denko po ponad pół roku - część I - pielęgnacja.

Hej!
Przyszła pora na denko, które mi się uzbierało od stycznia. Tak, wiem przesadziłam, ale nie ma tu wszystkich produktów jakie zużyłam. No i od marca chciałam robić denko co dwa miesiące, ale jak widać mi nie wyszło i teraz jest dość spore. Mam nadzieję, że będę w miarę krótko mówić o produktach. No to zaczynamy! :)

 #1,2,3 ISANA - żel pod prysznic KEEP CLAM i SUMMER FEELINGS
Pierwszy zapach kocham i zużyłam więcej opakowań nić na zdjęciu. Przypomina mi on zapach napoju energetycznego, którego nie piję. Natomiast drugi, pachniał owocami, nic specjalnego.
Jak tylko dorwę misia Koalę to długo on u mnie pomieszka.
#4 Pirolam, szampon przeciwłupieżowy z witaminą A+E
Bardzo dobry szampon, który jako jedyny poradził sobie z wyleczeniem łupieżu punktowego, który u mnie wystąpił. W razie czego posiadam opakowanie ratunkowe. :)
#5 GLISS KUR- ekspresowa odżywka regenerująca
Moja ulubiona odżywka do rozczesywania włosów. Póki co nie znam lepszej i w kółko kupuje ją.
#6 Peeling do ciała z zestawu świątecznego
Szału nie zrobił, był bardzo delikatny.
#7 Ziaja, tonik z serii Liście Manuka 
Jeden z najlepszych toników jakie miałam. Fajnie odświeża twarz, no i spełnia swoje zadanie, czyli wyrównanie pH jak dla mnie.
#8 BeBeauty płyn micelarny 2w1, wersja limitowana
Zużyłam z dobre z 5 butelek tego płynu. Wszystkie te wersje mi odpowiadały, nie drażniły oczu. Żałuję, że już są niedostępne i kończy się moja ostatnia butelka z zapasów.
#9 Isana Young - tonik do twarzy z kwasami owocowymi
Mój największy bubel, ostatnich czasów..
Nie dość że śmierdział alkoholem, do tego nic nie robił, no chyba że mówimy o podrażnieniu twarzy.
Nigdy więcej!
#10 Alantan Dermoline z witaminą A
Jeden z lepszych kremów nawilżających jakie używałam, nie będę się rozpisywać, bo planuję jego recenzję. Już posiadam kolejne opakowanie, chociaż szukam czegoś jeszcze lepszego.
#11 Maść z witaminą A
Była idealna przy katarze i obtartym nosie od chusteczek. Ogółem do twarzy była za tłusta, a termin ważności się już skończył, zapomniałam o niej i nie miała jak jej już wykorzystać.
#12 Johnon's Body Care - krem do rąk
Jeden z moich ulubionych kremów, szybko się wchłania, dobrze nawilża, czego chcieć więcej.
Jak skończę moje zapasy kremów do rąk, kupię wtedy jego.
#13 Ziaja peeling z serii Liście Manuka
Mój ulubieniec, nie ma lepszego zdzieraka od niego. Sprawdza się też fajnie jako maseczka, w przygotowaniu mam recenzję, także szykujcie się.
#14 Venus - pianka do golenia, konwalia&bawełna
Dla mnie zapach dość fajny, pianka dość wydajna, ale jednak pianka nie jest dla mnie idealna, muszę znaleźć coś lepszego. Polecacie coś?

 Ahh..ta ilość antypespirantów
#15 Rexona invisible black&white
Zapach całkiem spoko, żadnych wad nie znam, plan nie robił, więc może być, chociaż cena ma wiele do życzenia.
#16 C-Thru in aelien sensitive
Miał fajny zapach, ale z potem niezbyt sobie radził. Sama bym go nie kupiła, bo używam  tylko dezodorantów z serii do czarnego i białego, ale był to prezent, więc czekał w kolejce do zużycia.
#17,18,19 Isana dezodorant Clear&Fresh
Niczym nie różni się w działaniu od tych droższych marek. A za jeden np. wyżej wymienionej Rexony mam dwa z Isany. Także to jest mój największy ulubieniec ostatnio.
#20 Ziaja BLOKER
Szału nie zrobił, z tego co pamiętam u mnie się zupełnie nie sprawdził.
#21 Płyn do kąpieli z zestawu świątecznego
Też jakoś szału nie zrobił, ale wykorzystać trzeba.
#22 Etaxil plus antypespirant - skóra wrażliwa
Mój wybawiciel, tylko on był w stanie wystopować moje pocenie. Polecam Wam go serdecznie.
#23 BeBeauty - pumeks do stóp
Jeden z moich ulubionych produktów do stóp, chociaż ten nie jest moim ulubieńcem.
Spełniał swoje zadanie, stopy były gładsze po jego użyciu, ale zachwytu jakoś u mnie nie wywołał. Jak go znajdę jeszcze w biedronce to raczej kupię, gdyż czego chcieć więcej od produktu za ok.3 zł.
 No i na koniec przykład, że waciki i chusteczki nawilżane u mnie schodziły. Nie są to wszystkie opakowania, jak dobrze pamiętam pochodzą z okresu miesięcznego.

Także, zużyłam ok 26 produktów pielęgnacyjnych, chociaż brakuje tu płynów micelarnych, szamponu czy paru innych. Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca.
Pozdrawiam i do następnego denka, tym razem z kolorówką.



piątek, 23 czerwca 2017

Szampon do włosów dla dzieci Babydream - bubel nr 1.

Hej!
Przepraszam za jakość zdjęć!
W końcu koniec roku szkolnego i będę mogła zabrać się za bloga, mam nadzieję że nowy wygląd przypadł Wam do gustu, a teraz zapraszam na recenzję. :)
Niedawno nałożyłam na włosy maskę i wpadłam na pomysł napisania postu o bublu dla moich włosów. Jest to chyba najbardziej słynny szampon, bardzo polecany na blogach więc postanowiła i ja go wypróbować. Wszędzie był zachwalany, ja oczekiwałam jakiś fajnych efektów, a tu klapa.
Moje włosy po użyciu tego szamponu stały się sztywne. Ja włosy myję popołudniu, wysychają mi, związuje je i idę spać, a na następny dzień mam ładne nie rozwalone loki. Po stosowaniu tego produktu włosy rano wyglądały na jeszcze bardziej przetłuszczone niż przed myciem, w ogóle nie chciały się ułożyć i były szorstkie w dotyku. Jak dla mnie to istny bubel. Użyłam go może z 4 razy i odstawiłam na półkę, obecnie używam go do mycia pędzli i w tej sprawuje się idealnie. Raczej nie kupię znowu tego produktu, chyba że do czyszczenia pędzli.Jeszcze dopowiem, że jest on przeźroczysty, ma nawet fajną konsystencję, nie jest bardzo zbita, ani nie leje się za bardzo. To był chyba jedyny plus przy myciu nim moich włosów. Niezbyt się pienił i trudno było mi go spłukać. No i pięknie pachnie, takim niemowlakiem, uwielbiam ten zapach.
Na zdjęciu go nie widać, bo jak wcześniej wspominałam jest bezbarwny.
To tyle ode mnie na dziś. Miałyście ten szampon? Jak się u Was sprawował? Może jakiś dobry szampon polecacie?
Pozdrawiam i do następnego 


sobota, 27 maja 2017

Demakijaż z Ziają.

Hej!
Przepraszam za jakość zdjęć! Długą nieobecność, a teraz zapraszam na post.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mleczka micelarnego do demakijażu z Ziai. Demakijaż jest obowiązkowy każdego wieczoru, nie wyobrażam sobie, że mając nawet tylko pomalowane rzęsy miałabym ich nie zmyć. Ostatnio zaczęłam używać więcej produktów wodoodpornych lub wodo-opornych dlatego potrzebowałam czegoś skuteczniejszego w usuwaniu makijażu niż zwykły żel do mycia. To mleczko kupiłam pod wpływem chwili, będąc w Rossmanie było ono akurat w promocji, poczytałam skład i postanowiłam je przetestować.
Ziaja - demakijaż - mleczko micelarne nawilżające


Mleczko jest przeznaczone do skóry suchej, ja mam tłustą, która bardzo szybko się wysusza, więc to też przeważyło na tym, że je kupiłam. No i najważniejszą informacją jaka przekonała mnie do zakupu to, iż osoby z wrażliwymi oczami i noszącymi soczewki mogą go używać. Moje oczy są bardzo wymagające i niestety nie polubiły się z tym kosmetykiem tak jak reszta mojej twarzy. Kiedy przez przypadek dostanie mi się do środka oka, zaczyna mnie piec, a później jest cała czerwona gałka.
Mleczko znajduje się w białej, plastikowej, zamykanej na "klik" butelce o pojemności 200 ml. Z przodu znajdziemy informacje co to za produkt, a z tyłu jest dość sporo info oraz skład.
 Bardzo dobrze radzi sobie z zmyciem wodo-opornego makijażu jak i mocno wytuszowanych rzęsach tuszem wodoodpornym. Pachnie bardzo przyjemnie, mi kojarzy się ten zapach jak z jakimś balsamem do ciała. Kolor jego to taki jaśniutki błękit, oczywiści zdjęcie nie oddaje tego efektu.
Jedynym jego minusem dla mnie jest to, że jednak podrażnia moje oczy. Raczej nie kupie ponownie, będę szukać czegoś łagodnego dla oczu. Płyny micelarne są bardzo dobre, ale czasami potrzebuję użyć czegoś mocniejszego, a ten produkt się nie sprawdził.
Może macie coś godnego polecenia?
Pozdrawiam i do następnego

niedziela, 9 kwietnia 2017

Pierwsza recenzja palety z cieniami od Catrice.

Heej!
Tak wiem, kilka miesięcy mnie tu nie było. Ale nie będę się tłumaczyć w większości z mojego lenistwa, albo z braku czasu i nauki. Nastał ten dzień kiedy znowu piszę, więc zapraszam do przeczytania mojego zdania na temat palety cieni Catrice - Absolute Matt.
Ahh..jak zwykle prześwietlone zdjęcia wyszły,przepraszam.
Jak widać na załączonym obrazku napisy z tego opakowania już dawno mi się starły. To jest moja pierwsza paleta w życiu, która posiada więcej niż 4 cienie. Mam ją już ze trzy lata jak nie dłużej, ale spokojnie, nie używam jej. Została w moich zbiorach tylko z sentymentu, a teraz mnie naszło, żeby jej się pozbyć i uznałam że to dobra okazja aby o niej napisać. Tak trochę informacji technicznych, opakowanie zawiera 6 cieni w odcieniach brązu, producent uważa że do szarość. Niech im będzie. Wszystkie są matowe, całość zawiera 6g, czyli po jednym dla jednego cienia.
W środku znajduje się pędzelek, z jednej strony posiada pacynkę, a z drugiej włoski, które są okropnie drapiące. Jak widzicie denka doczekał się tylko jeden cień, praktycznie niewidoczny, jest to taki odcień jakby łososiowy, idealny do zmatowienia całej powieki. Pierwsze trzy cienie są prawie niewidoczne po dobrym rozblendowaniu, czwarty był dla mnie idealnym do zaznaczenia powieki, a dwa ostatnie za mocno na pigmentowane. Przy aplikacji strasznie się piliły, brudziły skórę wokół oczu, 3xnie. Nie dawały nawet ładnego efektu na oku. Poniżej zdjęcie z cieniami na ręku bez bazy.
Musiałam się nieźle nimi popracować, żeby było widać te pierwsze. Ogółem paleta nie byłaby zła, gdy nie fakt, okropnego pylenia i dość dużej granicy między ciemnymi, a jasnymi cieniami.
Poniżej porównanie cieni na sucho( z prawej strony) i z bazą ( z lewej strony)

Jak widać jest różnica w odcieniach, tylko te dwa pierwsze zniknęły na bazie. Bardzo dziwne. Cienie na oku nie wytrzymywały całego dnia ok.8godz w szkole nawet z bazą, więc za dobre nie były.
Ogółem nie polecam, kupiłam ją z ciekawości, którą zaspokoiłam niezadowoleniem.
Pozdrawiam,


sobota, 31 grudnia 2016

Ostatnie DENKO, ostatni post w tym roku!

Hej!
Jak się czujecie z tym, że to już Nowy Rok za kilka godzin? Do mnie to nie dochodzi, za szybko minęło. Także dzisiaj ostatni post w tym roku i będzie to DENKO. Nie jest ono dla mnie zadowalające, bo nie wszystkie opakowania zatrzymałam plus nie zużyłam tyle co chciałam. Będzie brakować dwóch opakowań szamponu i żelu pod prysznic. No i zdjęcia są prześwietlone, znowu, przepraszam. Dobra tradycji dało się zadość i po nudnym wstępnie zapraszam do czytania co zużyłam. ;) Dzisiaj wyjątkowo zacznę od kolorówki, a dokładniej pierwsze będą perfumy.
#1 LA RIVE - LADY DIAMOND, wersja czarna
Dość mocny zapach, którego używałam od końca zeszłej zimy do końca wiosny i sobie buteleczka stała na półce. Dość mocny zapach i myślę, że chyba do niego powrócę, bo teraz używam słodkich i tak niezbyt mi pasują. Utrzymywał się tak w granicach 4/5 godzin, więc to nie jest źle plus kosztował z 20 zł. Czego chcieć więcej za taką cenę? Kupię ponownie.
#2 AVON - ULTRA SEXY PINK
Jest to dezodorant według producenta,ok. Jest to delikatniejsza wersja mojego ulubionego perfum z Avon czyli Ultra Sexy. Na początku nie lubiłam tego zapachu, ale z czasem się do niego przekonałam, szczególnie latem. Nie był uciążliwy w upały i trzymał się dość długo. Także, chyba znów kupię ten zapach na lato.
#3 UNDER TWENTY - fluid matujący
O tym produkcie pisałam tutaj więc nie będę się nad nim rozwodzić. Szału nie robił, ale zły też nie był. W poście pisałam, że może bym go kupiła ponownie, teraz patrzę z perspektywy czasu i stwierdzam, że jednak nie.
#4 KOBO PROFESSIONAL - MODELING ILLUMINATOR - korektor
Przyznam się bez bicia, nie pamiętam kiedy go kupiłam i jak długo leżał gdzieś na dnie szuflady nie używany. Nie pamiętam jak ten produkt się sprawuję, więc nie wypowiem się o nim.
#5 BELL HYPOALLERGENIC - korektor
Na początku bardzo się z nim lubiłam, ale po dwóch tygodniach miłość przestała istnieć. Nad tym kosmetykiem też nie będę się rozwodzić, ponieważ mam przygotowany post o kosmetykach marki Bell, który ukarze się jakoś na dniach. ;) Nie kupię go ponownie
#6 KOBO - puder
Tego gagadka też znalazłam gdzieś w ciemnym kącie. Nie wypowiadam się, bo nie pamiętam.
#7 MAX FACTOR - CREME PUFF PRESSED POWDER
O nim pisałam tutaj i nie udało mi się go wykończyć. Na brzegach znajduje się produkt, ale nie mam już do niego cierpliwości i pozbywam się go. Nigdy więcej go nie kupię.
#8 MAYBELLINE - LASTING DRAMA GEL EYELINER
Tak zeschniętego eyelinera to chyba nikt nie widział. Zapomniałam o nim i zrobił się kamień. Trudno kupię, kolejny, bo to jeden z lepszych jakie używałam
#9 ESSENCE - LIQUID INK HIGH SHINE EYELINER
Dostałam go w prezencie do zakupów, sama bym go nie kupiła. Zły nie był, ale jak dla mnie pędzelek za mocno się wyginał i nie utrzymywał się za długo. Taki średniak. Nie kupię ponownie.
#10 SMART GIRL GET MORE (nie wiem czy dobrze napisałam nazwę firmy)- KREDKA DO BRWI
Szału nie było, ale to najlepszy produkt jaki kupiłam z tej firmy. Kolor się utleniał po jakiś trzech godzinach. Nie kupię ponownie.
#11 WIBO - LONG LISTING LINER BLACK
Nie wiem skąd ona się u mnie wzięła. Strasznie twarda kredka i nic nie szło z nią zrobić. Nie kupie ponownie.
#12 WIBO - ART LINER NR 13
Użyłam go tylko raz i przeleżał dwa lata. Nie kupię ponownie.
#13 GOLDEN ROSE WOW! NR 15
Fajny nudziak, chociaż utrzymywał się na paznokciach dość krótko. Maksymalnie do 4 dni. Nie kupię ponownie.
#14 CARMEX STRAWBERRY
Moja miłość jeśli chodzi o nawilżanie ust. Pisałam o nim w poście o ustach, o tutaj.  Także nie będę się rozpisywać. Mam już dość spory zapas Carmexów.
#15 BIAŁY JELEŃ HIPOALERGICZNY PŁYN MICELARNY
Mój ukochany płyn micelarny, tylko jego cena jak dla mnie za wysoka. Nie podrażnia oczu, szybko zmywa makijaż, po prostu ideał. Kiedyś kupię ponownie
#16 CLEAN &CLEAR - PEELINGUJĄCY ŻEL PRZECIW WĄGROM
Coś czego nie mogłam się pozbyć. Okropnie śmierdział ogórkiem i do tego nie robił nic, a no i miał dość duże drobinki, co utrudniało jego zmywanie. Nigdy więcej
#17 INTIMEA - EMULSJA HIPOALERGICZNA DO HIGIENY INTYMNEJ
Najlepszy żel jak dla mnie. Łagodny, nie podrażniał i do tego nadaje się też do mycia pędzli. Kupię ponownie.
#18 BE BEAUTY = SUNNY SMILE - PEELING DO CIAŁA BRZOSKWINIOWY
Pięknie pachnący peeling, trochę sztucznie, ale nadal ładnie. Jak go znajdę w Biedronce to kupię jeszcze, bo za cenę 3 zł to ideał.
#19 ISANA - KREM DO DEPILACJI SENSITIV
Zło po prostu zło. Nie robił nic, co obiecuje producent. Może po ponad 40 minutach może by coś zdziałał. Nigdy więcej.
#20 SCHWARZKOPF - GLISS KUR HAIR REPAIR
Zwykła odzywka, która według mnie nie robi nic, ale jest niezawodna przy rozczesywaniu. Kupię ponownie.
#21 LOREAL - ELSEVE - DWUFAZOWY ELIKSIR WŁOSY ZNISZCZONE
Po zużytych trzech opakowaniach, już wiem, że to totalny bubel. Ta odżywka u góry znacznie lepiej sprawdza się przy rozczesywaniu. Nie kupię ponownie.

A tu ze zmęczenia pomyliłam się i zrobiłam zdjęcie nie tak jak trzeba. No trudno już tego niestety nie zmienię.
#22 NEONAIL - REMOVER
Jest to po prostu zwykły aceton do usuwania paznokci hybrydowych, żelowych itd., nie widzę między nimi jakiejś różnicy. 
#23 VASELINE - INTESIVE CARE - ALOE SOOTHE HAND
Krem mimo, że śmierdział aloesem, to był bardzo dobry i wydajny. Wystarczyła odrobina, żeby dobrze nawilżyć dłonie i szybko się wchłaniał. Zaważył jego zapach, że nie kupię ponownie. 
#24 REXONA INVISIBLE BLACK + WHITE
Antyperspirant nie robił nic oprócz tego, że na czarnych ubraniach nie było plam. Nie kupię ponownie.
#25 ISANA - DEZODORANT W SPRAYU CLEAR&FRESH
Jest taki sam jak wszystkie antyperspiranty, czyli chroni przed plamami, a jest oo połowę tańszy i często w promocji. Kupię ponownie.
#26&27 BEBEAUTY - PŁATKI KOSMETYCZNE
Płatki szału nie robią, szybko się potrafią rozwarstwić i to jest ich największa wada. Ale, że do Biedry mi najbliżej to je kupuję w trójpaku.
#28 BEBEAUTY - CHUSTECZKI DO DEMAKIJAŻU
O nich pisałam tutaj i o dziwo ten post cieszy się największą popularnością obecnie. Raczej nie kupię ich ponownie, chyba, że zmusi mnie do tego sytuacja.
#29 BABYDREAM - CHUSTECZKI NAWILŻANE 20 SZT
Idealne małe opakowanie, żeby nosić w torebce do wycierania rąk. Kupię ponownie.
#30 JOHNSON'S BABY - EXTRA SENSITIVE - CHUSTECZKI NAWILŻANE
Fajne chusteczki jeśli chodzi o zmycie makijażu z dłoni. Haha, wiecie jak nakładam baze i podkład na rękę to są niezawodne przy czyszczeniu, ale nie kupię ich ponownie. Za taką cenę kupię inne tańsze, równie dobre i ze dwa opakowania.
#31 CHI SILK INFUSION - JEDWAB DO WŁOSÓW
Idealnie chroni końcówki włosów, nie będę się również rozpisywać, bo planuje o nim post. Kupię ponownie.
#32 PĘDZELEK HEBE DO NAKŁADANIA CIENI
Zaskoczone? Jeden z moich pierwszych pędzelków, dość przyjemny, ale szału nie robił. Zaczeło wychodzić z niego włosie więc go wyrzucam.
 Dotrwał ktoś do końca? Myślę teraz, że jednak nie jest tak źle z tym Denkiem. A jak ono wygląda u Was? Życzę SZCZĘSLIWEGO NOWEGO ROKU I SPEŁNIENIA WSZYSTKICH POSTANOWIEŃ ❤ Pozdrawiam i do następnego w 2017 roku ❤

piątek, 30 grudnia 2016

Babydream, dla nastolatki? Czemu by nie, byle żeby chronił przed mrozem.

Hej!
Nie mogę uwierzyć, że to już koniec roku i trochę niż pół do moich urodzin. Szybko mi leci czas jak siedzę tak długo w szkole. Dzisiaj ostatnia recenzja, jutro denko i Nowy Rok. A teraz po tym nudnym wstępie, zapraszam na recenzję kremu ochronnego przed wiatrem i zimnem dla niemowląt i dzieci. A dokładniej mówiąc WIND-UND-WETTERCREME BABYDREAM.
 Jeśli nie wiecie to firma Babydream jest dostępna w Rossmanie i jest to seria głównie przeznaczona dla niemowląt i małych dzieci. Znana z szamponu bez SLS-ów, który nie zrobił na mnie wrażenia, ale może znowu dam mu szansę. A wracając do tematu, jest to krem, który chroni skórę tak jak obiecuje producent na opakowaniu. Odkryłam go rok temu i w okresie jesienno-zimowym jest moim must have. Nie lubię wiatrów i mrozów, moja skóra wtedy wariuje i bardzo mocno szczypie. Ten krem jest wybawieniem. 
 Odkąd go stosuję codziennie rano pod makijaż, mogę zapomnieć o szczypaniu skóry czy innych dolegliwościach spowodowanych od pogody. Mam tylko wrażenie ostatnio, że mnie zapchał, ale nie wiem dokładnie co to jest. Będę szukać, a z kremu nie zrezygnuję.
Jeśli chodzi o konsystencję tego kremu to jest dość gęsty. I to co widzicie na mojej dłoni wystarcza na posmarowanie całej twarzy. Niestety ja zawsze za dużo wycisnę i dlatego zostało mi tylko pół opakowania. Chociaż on nie jest wcale drogi, bo kosztuje ok. 7 zł i często jest w promocji, gdzie zapłacimy za niego jakieś 5 zł. Zapach jak to zapach specyficzny dla kosmetyków przeznaczonych dla niemowlaków, ale ja go lubię. Nie jest zbyt nachalny, taki delikatny. Tutaj jeszcze wstawię zdjęcie składu jeśli kogoś to interesuje. ;)
Także jeśli nie lubicie szczypania od zimna, z całego serca polecam Wam ten krem.
Do jutra, pozdrawiam ;)

niedziela, 25 grudnia 2016

Makijaż Świąteczny.

Hej!
Jak zwykle wszystko u mnie z opóźnieniem, bo post miał być wczoraj, ale nic ze mną nie współpracowało.
Przepraszam za tak długą nie obecność, ale ostatni tydzień to istne urwanie głowy. Miałam już koniec semestru i na szczęście udało mi się poprawić to co chciałam plus przygotowania do Świąt. Ale na przeprosiny mam dla Was mój dzisiejszy makijaż mam nadzieję, że się spodoba. Zapraszam do czytania jak go wykonałam. ;)
Dzisiaj moją bazą jest krem normalizujący z zieloną herbatą od Herbal Care. Nie wypowiem się o nim, bo używam go dopiero trzeci raz, ale mam nadzieję, że pomoże mojej cerze. Oraz używam bazy z Bell HYPOAllergenic zielonej. Raz jestem z niej zadowolona, a raz nie. Przygotowuję o niej post, bo już mi się kończy, także możecie się go spodziewać niedługo.
 Następnie biorę się za oczy, bo jak osypią się cenie będzie łatwiej wyczyścić. Moją bazą jest dzisiaj korektor z Catrice oraz dwa cienie z Maybelline. Pierwszy to kolor Crime de Nude, nr 93. Idealnie stapia się z kolorem moich powiek, a kolejny to Creamy Beige, nr 98. Taki delikatny brąz, ledwo widoczny jak jest sam na powiece. Kolejno sięgam po moją paletkę z Kobo oraz ulubiony cień z Golden Rose. Pierwszy jest kolor nr 143 z Kobo, którym matuję cała powiekę, następnie nadkładam cień z GR nr 209 w załamanie powieki, wewnętrzny kącik przyciemniam kolorem nr 116 z Kobo i to wszystko razem ładnie rozcieram.
 Kolejno na całą powiekę ruchomą, zwilżonym pędzelkiem nakładam piękny złoty cień nr 208 z Kobo i rozcieram granicę między złotem, a brązami. Kolejno sięgam po czarny cień w kremie z Maybelline, nr 60 Timeless Black i rysuję kreskę. Oczywiście z jaskółką, które mi nie wyszły, ale trudno. Czyszczę wszystko co mi się ubrudziło i przechodzę do makijażu twarzy.
 Nakładam podkład Ingrid MINERAL SILK&LIFT w odcieniu nr 29 Porcelain. Bardzo się polubiłam z tym podkładem i mam już kolejne opakowanie w zapasie. Pod oczy ląduję Liquid Camuflage z Catrice, póki co najlepszy korektor jaki miałam, ale nie zawsze sobie radzi. Muszę się Wam pochwalić, w końcu nakładam podkład gąbeczką, ale niestety nie pokarzę jej, bo jest za brudna.
 Biorę się za brwi, które wypełniam kremowym cieniem od Maybelline, nr 40 Permanet Taupe. Utrwalam je znienawidzonym przeze mnie żelem od Wibo, oraz matuje całą twarz pudrem bambusowym z Ingrid.
 I wracam do oczka, najpierw poprawiam kreskę eyelinerem z Miss Sporty, potem maluję dolną powiekę ciemnym brązem. Tuszuję rzęsy, przyklejam kępki w wewnętrzny kącik, linie wodą maluję cielistą kredką, a w zewnętrzny kącik ląduje rozświetlacz.
Jeszcze bronzer, róż od Sensique oraz czerwona szminka. Mgiełka utrwalająca makijaż z Bielendy obowiązkowo i skończone. ;)
Mam nadzieję, że wytrwał ktoś do końca, teraz pokażę Wam efekt końcowy.

Zdjęcia jak zwykle lipne, nie oddają prawdziwego efektu, ale już trudno. Za późno już, żeby składać Wam życzenia, mam nadzieję, że wszystko co chcieliście to się spełniło i spędziliście wspaniały czas z rodziną.
Pozdrawiam i do następnego ( mam nadzieję, że już szybciej ;D),
Agula.